200 Obserwatorzy
32 Obserwuję
pawelluty

O książkach i (o)czytaniu

Zajdel, Powers, Salander i Bator

Cóż, trochę newsów i informacji się zebrało, zatem postanowiłem zebrać to w jednym miejscu zamiast pisać czterech osobny notek (co tam traffic na blogu, przecież nie robię tego dla kasy!). Zaczynajmy więc:

1. Dzięki świątecznej ofercie BookRage "Światy Zajdla", o której niedawno Wam wspominałem, udało się zebrać już ponad 100 tys. zł, z czego ponad 65 tys. trafi bezpośrednio do spadkobierców Janusza A. Zajdla, ponad 19 tys. na konto Fundacji Nowoczesna Polska a prawie 19 tys. na  dalszy rozwój BookRage. Sprzedano jak do tej pory ponad 4,3 tys. pakietów, a średnia cena pakietu na ten moment to 23,55 zł. Ale, ale! Te wyniki możecie jeszcze poprawić :) Ta informacja należy do grona, które nazywam "przywracające wiarę w ludzkość"...

2. Apple ogłosiło właśnie, która książka została uznana za pozycję roku w iBooks... jest to dzieło "Żółte ptaki" autorstwa Kevina Powersa. Z tej okazji, Apple zdecydowało się zrobić Czytelnikom świąteczny prezent i książka jest przeceniona o 45 proc. A tego wszystkiego dowiedziałem się ze strony iMagazine :)

3. Od Wojtka Pietrusiewicza natomiast dowiedziałem się, że Saga Milennium doczeka się... kontynuacji. Tak, Lisbeth Salander i Mikael Blomkvist powrócą w kolejnych powieściach, tym razem autorstwa Davida Lagercrantza. Z jednej strony, jakaś część mnie cieszy się, że znów będę mógł o nich czytać. Z drugiej strony, inna część mnie krzyczy: "Ja wiem, że oni robią to dla kasy i jak najbardziej to rozumiem, ale błagam, żeby to nie było denne, choć pewnie tak właśnie będzie".

4. Informacja o powrocie Salander i Blomkvista zmotywowała mnie, żeby podzielić się z Wami przemyśleniami na temat tegorocznej zdobywczyni nagrody Nike, czyli książki "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator. A zmotywowała mnie, ponieważ, dla mnie, "Ciemno, prawie noc" ma klimat rodem ze skandynawskich kryminałów. Nie mogłem się oderwać od tej książki, choć muszę przyznać, że

[UWAGA SPOILER!!!] czytanie o porwanych małych dzieciach i o tym, co się z nimi działo nie było dla mnie łatwe jako dla młodego ojca. [KONIEC SPOILERU!!!]

Książkę czyta się jak wciągający reportaż, co nie jest dziwne, ponieważ Joanna Bator jest świetną reporterką. Nigdy nie byłem w Wałbrzychu, ale, moim zdaniem, autorka świetnie oddała atmosferę postgórniczego, podupadającego, biednego i mrocznego miasteczka. Momentami w trakcie lektury przechodziły mnie ciarki, momentami gęba mi się śmiała.

Świetnie rozumiem dlaczego "Ciemno, prawie noc" została uhonorowana Nike, choć osobiście za lepsze dzieło uważam "Morfinę" Szczepana Twardocha, która zdobyła Nike publiczności. Ale ja tak ostatnio z Nike mam. Od "Książki twarzy" Bienczyka też wolę "Miedziankę" Springera.

No, ale o tym w kolejnym wpisie.

Dziękuję za Wasze oczy,

PL