200 Obserwatorzy
32 Obserwuję
pawelluty

O książkach i (o)czytaniu

Kahney vs. Isaacson, czyli rywalizacji biografii ciąg dalszy

Skończyłem czytać kolejną książkę biograficzną. Tym razem była to "Jony Ive: The Genius Behind Apple's Greatest Products" autorstwa Leandera Kahney'a. I znów czuję, że dobrym punktem wyjścia do opisania wrażeń po tej lekturze jest porównanie jej z biografią Jobsa pióra Isaacsona.

Tym razem nie jest to zestawienie tak wyraźnych przeciwieństw jak w przypadku "Hatching Twitter" i "Steve'a Jobsa". Wręcz przeciwnie. Biografie Jony'ego Ive'a i jego wieloletniego szefa oraz przyjaciela są do siebie bardzo podobne. I Kahney, i Isaacson mają podobne podejście do chronologii, czyli dość luźne, choć u tego pierwszego ta tendencja jest łagodniejsza. Obaj autorzy budują narrację raczej wokół produktów, które ich bohaterzy stworzyli. Obie książki to ciekawe spojrzenie "za kurtynę" kampusu w Cupertino.

Podstawowa różnica dotyczy źródeł, o które oparte są obie biografie. Isaacson czerpie pełnymi garściami z własnych rozmów z Jobsem, Kahney natomiast sięga po wywiady opublikowane gdzie indziej. Jeśli sięgnie się po obie książki w niedługim odstępie to jest to bardzo wyraźna różnica, która momentami sprawia, że Czytelnik, a przynajmniej ja, zastanawia się na ile opisywane wydarzenia są podane w wersji "oficjalnej", a na ile w wersji prawdziwej. Choć z drugiej strony, Jobs przecież też miał skłonności do autokreacji i zakrzywiania rzeczywistości.

Zdecydowałem się na lekturę książki Kahney'a w oryginale z obawy przed ewentualnymi zniekształceniami stylu spowodowanymi tłumaczeniem, co jak domniemywałem miało wpływ na moją recepcję biografii Jobsa. Natomiast jeśli ktoś nie ma na to ochoty to niedługo do polskich Czytelników trafi tłumaczenie tej książki. Polecam sięgnięcie po tę biografię, ponieważ nielicznych mankamentów jest to ważne źródło wiedzy o jednej z najpotężniejszych firm świata i jednym z wiodących projektantów. Czytanie o tym jak powstawał iPod, iPhone i iPad zawsze sprawia, że lekki uśmieszek zadowolenia pojawia się na mojej twarzy.

A propos powstawia iPhone'a, lektura książki Kahney'a skłoniła mnie to refleksji nad tempem rozwoju technologicznego. Autor opisuje pierwszy kontakt zespołu projektantów Apple z technologią multi-touch następująco:

"I remember Duncan showing us how, with multi-touch, you could do different things with two fingers and with three fingers" recalled Satzger. "He showed us on-screen rotating and zooming and I was really surprised that we could do that stuff".
That morning was the first time the team had even heard of multi-touch. Today it doesnt seem exceptional, but back then, touch interfaces were pretty primitive.

To wszystko działo się zaledwie 10 lat temu. 10 lat temu multi-touch był rewolucyjny. A przecież 2003 rok był tak niedawno...

Dziękuję za Wasze oczy,
PL